Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności »

  OK
0

Twój koszyk jest pusty.

Łączna wartość: 0,00 zł Przejdź do koszyka

Zakupy w Paryżu Północy


Pensja urzędnika średniego szczebla w dwudziestoleciu międzywojennym wynosiła około 200 zł miesięcznie. W Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy zakup wiosennego płaszcza, bez podpinki, oznaczał wydatek co najmniej 50 zł; ceny okryć jesienno-zimowych zaczynały się od 135 zł. Garnitur codzienny, bez którego urzędnik nie mógł pojawić się w pracy, kosztował od 180 zł. Najniższe ceny oznaczały ubrania wykonane z solidnych, ale niezbyt drogich i eleganckich tkanin. Koszta rosły, gdy krawcy sięgali po materiały z wyższej półki. Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy był największym sklepem w Polsce i kilku ościennych państwach (tak dużego przedsiębiorstwa nie było np. w Czechach, na Słowacji czy na Litwie).

Na 4 tys. mkw. powierzchni zlokalizowanej w pięknym budynku na Brackiej można było kupić wszystko, co potrzebne w garderobie kobiet, mężczyzn, dzieci. Rocznik statystyczny z 1932 roku podawał, że czteroosobowa rodzina urzędnicza wydawała na zakupy roczne odzieży, bielizny i obuwia 747 zł; taka sama rodzina nauczycielska zaś miała do dyspozycji 685 zł. To właśnie była główna klientela Domu Towarowego i dla nich powstawała lwia część oferty. Jednak zakupy u Braci Jabłkowskich robili także ludzie zamożni – dowodem na to są katalogi, w których przedstawiono np. gotowe smokingi i fraki w cenie od 300 zł z najwyższej jakości krepy wełnianej (matowej tkaniny o lekko pomarszczonej powierzchni). Źródłem odzieży w dwudziestoleciu międzywojennym były także pracownie krawieckie, bieliźniarskie (tu szyto koszule, bieliznę dzienne i nocną) oraz szewcy i kaletnicy. Ceny uzależnione były od poziomu profesjonalnego pracowni, użytych na realizację zamówienia materiałów oraz renomy miejsca.

Pokazy mody i piękne katalogi
Odzież stanowiła dość drogi punkt na liście zakupów przeciętnego obywatela II Rzeczpospolitej. Była atrakcyjna, ale ze względu na niezbyt dużą zdolność zakupową – jej nabycie stanowiło wydarzenie. Dlatego zarówno kupcy, jaki i rzemieślnicy prześcigali się w sposobach, aby przeciągnąć do siebie klientów. Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy stosował kilka przemyślanych i nowoczesnych sposobów. Pierwszym wyróżnikiem była jakość i moda – kolekcje dostępne u Jabłkowskich pochodziły albo bezpośrednio z Paryża, albo były to wzory zakupione w Paryżu i przeszyte w Polsce. Nic w tym dziwnego. Paryż wyznaczał trendy już od kilkuset lat, a podążająca za nimi Warszawa nazywana była w dwudziestoleciu międzywojennym Paryżem Północy. Tkaniny sprowadzane były z najlepszych fabryk zagranicznych i krajowych. O znaczeniu miejsca na zakupowej mapie miasta decydował też poziom obsługi. Personel był starannie wybierany, szkolony i miał za zadanie nie tylko sprzedawać, ale nawiązywać więź z klientami. Małe dziewczynki, które były traktowane jak dorosłe damy, stawały się stałymi klientkami miejsca, do którego przywiązały się w dzieciństwie. Trzecim elementem było organizowanie pokazów mody, w których udział był punktem honoru i towarzyską nobilitacją. Odbywały się dwa razy do roku w marcu i we wrześniu na całej powierzchni II piętra. Przez trzy kolejne popołudnia gromadziły po około 800 osób każdy! Zaś sławne, pięknie ilustrowane katalogi były nie tylko ofertą handlową, ale także przewodnikiem po tym, co jest na topie. Pokazywały też jak poszczególne elementy garderoby zestawione ze sobą pozwalają uzyskać modny i elegancki wygląd.

Na lewą stronę
Wpajana od dzieciństwa schludność, zamiłowanie do elegancji oraz dbałość o jakość ubrań sprawiały, że odzież długo służyła właścicielom. Gdy się zniszczyła często była nicowane (30 zł za usługę). Polegało to na spruciu, upraniu osobno każdej części, a następnie krawiec albo przewracał ubranie na lewą stronę, albo szył z niego cos innego. Takie działanie było rutynowym sposobem zapewnienia ubrań w czasie II Wojny Światowej oraz tuż po niej. Z powodu braku odpowiednich tkanin oraz biedy męska szafa stała się wówczas kopalnią pomysłów i tkanin na ubrania dla kobiet. Szczególnie popularne było przerabianie niepotrzebnych w trudnych czasach ubrań wizytowych, uszytych z wysoko gatunkowych czarnych wełen, na kostiumy dla pań. Bo jakość się zawsze obroni, a niepotrzebne komuś ubranie może cieszyć nowego właściciela.

Przy pisaniu artykułu korzystałam z książki: Martyna Jeziorska, Urszula Łęczycka-Jeziorska, Bielizna, futra i Bracia Jabłkowscy. Światowe trendy w żurnalach największego domu towarowego Europy Środkowej 1910-1939, Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy, Warszawa 2015.

Autor: Agnieszka L. Janas

Agnieszka L. Janas – ukończyła Instytut Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Przez wiele lat pracowała jako dziennikarz wolny strzelec w kilku warszawskich redakcjach. Przeprowadziła i opublikowała wywiady z najważniejszymi projektantami mody w Polsce; otrzymała też wywiad od Pierra Cardina. Autorka książek „Elegantki. Moda ulicy lat 50. I 60. XX wieku” oraz Antkowiak. Niegrzeczny chłopiec polskiej mody”. Prowadzi bloga eksperckiego www.agnieszkaomodzie.pl

chcesz być na bieżąco z nowościami vistula? zapisz się do naszego newslettera