/ MTM /

Wybieg na murawie, czyli światowi projektanci ubierają najlepsze drużyny piłki nożnej.


Są niczym gwiazdy rocka czy hollywoodzkiego kina – idolami i autorytetami. Nie tylko ich talent, ale i znakomity wygląd czynią z nich bohaterów masowej wyobraźni. Ubierać ich to powód do dumy i gwarancja spektakularnego rozgłosu. Nic dziwnego, że o kontrakty z najlepszymi drużynami piłkarskimi zabiegają wszystkie szanujące się domy mody.



I pomyśleć, że zaczęło się względnie niedawno. Do tego potrzebne były jednak dwa czynniki. Po pierwsze, kobiety. Jeszcze trzy dekady temu futbol uważany był za sport wyłącznie męski, a skoro nie interesowała się jego zawodnikami płeć piękna, nie było powodów by się stroić. Po drugie, Włochy. To właśnie tam, w kolebce stylu, obsesji na punkcie mody i fenomenu znanego pod hasłem la dolce vita, zorganizowano w 1990 roku mistrzostwa świata, pokazując mu, że piłka nożna i moda mają wspólny mianownik. Miliony zapatrzonych w telewizor kibiców - wraz z ich partnerkami -  zobaczyły wytwornie ubraną publikę, eleganckich sprawozdawców, modnych trenerów…

Od tego punktu nie było odwrotu. Zerknijmy, jak najsłynniejsze drużyny zadawały w ciągu ostatnich 25 lat szyku – zarówno na murawie, jak i poza nią.

Jednym z najbardziej rozchwytywanych kreatorów jest Giorgio Armani. Zaprojektował garnitury m.in. dla londyńskiego Chelsea oraz dla Bayern Monachium.Z tą drugą drużyną związany jest od dwóch lat, a jego kontrakt wygasa w 2017 roku. – Drużyna Pepa Guardioli to zwycięski team, który łączy niezwykłą technikę z fenomenalną motywacją. Oni wiedzą, co to jest jakość gry, tak jak ja wiem, co to jakość w modzie. Szyty na miarę garnitur to dla topowego klubu, jakim jest Bayern, naturalny wybór – komentował mistrz Armani. Wyszło znakomicie: antracytowe, dopasowane, trzyczęściowe garnitury z wełny z domieszką kaszmiru, szare koszule i bordowe krawaty oraz peleryny do kompletu. Wszystkie personalizowane, z wyhaftowanym nazwiskiem zawodnika bądź trenera.

Trzeba jednak przyznać, że nie zawsze efekt współpracy Armaniego z piłkarzami bywał tak przekonujący. W 1996 roku kreator przygotował graczom Liverpoolu powszechnie (do dziś!) krytykowane kremowe garnitury z krawatami w czerwono-białe paski. Zadziwiająco luźne spodnie i długie marynarki zakrywały atuty sylwetek piłkarzy, sprawiały wrażenie zbyt ciężkich, a jednocześnie nienaturalnie wakacyjnych. I przesadnie modnych, przez co drużynę przezwano Spice Boys. Od tamtego czasu żadna drużyna nie odważyła się na takie eksperymenty z trendami podczas najważniejszych rozgrywek.

Głośnym, a zarazem nieoczekiwanym duetem mody i futbolu – tym razem z pełnym happy endem - była współpraca Arsenalu Londyn z legendarnym paryskim domem mody Lanvin. Na jej pomysł wpadł Arsene Wenger, menedżer drużyny i, jakżeby inaczej, rodowity Francuz. U Lanvin, gdzie ceny klasycznych, nie szytych na miarę, lecz masowo produkowanych marynarek zaczynają się od ok. pięciu tysięcy złotych, zamówił stroje, które piłkarze mogliby zakładać w każdy dzień rozgrywek. Efekt? Głęboko granatowe, mocno talkowane garnitury z włoskiej wełny 110-tki, zapinane na dwa guziki i z ozdobnymi kwiatkami w butonierce. Do tego proste, wąskie spodnie w kant, lekki i miękki kardigan pod spodem, białe koszule z modnie małym kołnierzykiem i mankietami na spinki oraz czerwone, wąskie krawaty z jedwabiu, zakładane wymiennie z muchą, w zależności od okazji. Plus klasyczne czarne derby. Chłopcy jak z żurnala! Każdego roku strój Arsenalu poddawany był drobnym modyfikacjom, za każdym jednak razem obwoływany był najlepszym wśród wszystkich liczących się na świecie drużyn. Obecnie jednak miły obowiązek Lanvin przejął Duchamp. Z jakim skutkiem? Stroje są łudząco podobne, choć już bez francuskiej finezji.

Paul Smith ma na koncie współpracę z Manchester United. Ten słynący z koloru, dowcipnych detali i finezji angielski projektant zadziwił jednak, przedstawiając w 2008 roku niezwykle klasyczne, relatywnie luźne granatowe garnitury, których jedynym urozmaiceniem były dodane im krawaty w poprzeczne różowo-białe pasy. Takie było zapewne życzenie samego szefostwa drużyny. W sesjach zdjęciowych, na przykład do magazynu Sunday Timesa, Smith mógł pozwolić sobie na więcej. Choćby na ubranie każdego z pozujących zawodników w garnitur o innym kolorze: brzoskwiniowym, liliowym czy czerwonym... Smith, prywatnie fan  futbolu, zaprojektował też samą piłkę. Jak przystało na barwy z jego logotypu, pokryta była drobnymi prążkami w kolorach pomarańczy, brązu, błękitu czy zieleni. Sprzedawana w limitowanej edycji za skromne 200 funtów, do dziś jest obiektem pożądania kolekcjonerów nie tylko sportowych gadżetów.

Dolce & Gabbana w 2006 roku związali się z włoską drużyną narodową. Kontrakt trwa do dziś, skutkiem czego na mistrzostwach w Brazylii Włosi pokażą się w czarnych, klasycznych trzyczęściowych garniturach, białych koszulach i granatowych krawatach z włoską flagą, rozciągniętą niczym ozdobny pasek oraz w tradycyjnym trenczu. To strój formalny; ten na co dzień obejmować będzie kurtkę bomber, bejsbolówkę, sweter w serek i luźniejsze spodnie oraz dużą, skórzaną torbę do ręki.

W tym roku do światowych domów mody, ubierających drużyny piłkarskie dołącza Vistula. Marka uszyje oficjalne stroje dla polskiej narodowej reprezentacji piłki nożnej.  Rezultat tej niezwykłej współpracy będzie można zobaczyć już wkrótce.

Autor: Michał Zaczyński
trigger
Trzecia sztuka gratis - wyprzedaż do -70% - Vistula - Robert Lewandowski
Trzecia sztuka gratis - wyprzedaż do -70% - Vistula - Robert Lewandowski
Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności » OK, zamykam