Ikona stylu: Steve McQueen


Można zostać symbolem stylu, mając awersję do mody? Cóż, Steve’owi McQueenowi się udało. Jeszcze za życia stał się legendą kina, by wspomnieć role w „Siedmiu wspaniałych”, „Wielkiej ucieczce”, „Sprawie Thomasa Crowna” czy „Ziarnkach piasku”. W znakomitym wczuwaniu się w role pomagało mu jego własne CV: zanim został najlepiej opłacanym hollywoodzkim aktorem przełomu lat 60. i 70., występował w cyrku, należał do gangu, pracował na platformie wiertniczej czy wreszcie służył w marines. W wyczuciu stylu pomagał mu natomiast jego niezłomny charakter. Nie cierpiał zakupów, nie lubił się stroić i nie zajmowały go nowinki w modzie. Ubrania miały być trwałe, uniwersalne i wygodne. Oraz – w myśl zasady, że jeśli nie wiesz, jak się ubrać, ubierz się przyzwoicie– klasyczne. To złożyło się na jego nonszalancki styl, ale dało mu też opinię najlepiej ubranego Amerykanina swej epoki.

Wyróżniały go stonowane kolory i proste fasony. Grani przez niego bohaterowie nosili klasyczne, na ogół trzyczęściowe garnitury i jasne, lekkie płaszcze. Częściej jednak, co także odpowiadało jego własnemu stylowi, ubrani byli w proste dżinsy bądź chinosy, zamszowe klasyczne kamasze, swetry z szalowym golfem i koniecznie w kurtkę bomber. Ortalionową, zamszową bądź skórzaną. McQueen często nosił też białe T-shirty; mówiono nawet, że nikt – może oprócz Jamesa Deana – nie wyglądał w nich tak dobrze. Całość stylu – wypadkowa wojskowego, motocyklowego i typowo amerykańskiego casualu, zachwycała.
Oczywiście, klasa McQueena polegała na tym, że ten styl niepokornego twardziela znakomicie korespondował z jego osobowością. Powiedzieć bowiem, że był uosobieniem męskości, to nic nie powiedzieć. Był jej archetypem: polował, łowił ryby, ćwiczył muskulaturę i sztuki walki, w tym Kung Fu od samego Bruce’a Lee. Liczyły się przygody i podróże. Pasjonowały go sportowe samochody, motory i lotnictwo. To ostatnie pochłonęło go na tyle, że wraz ze swoją przyszłą żoną zamieszkał w… hangarze. Budzili się rano w ustawionym między skrzydłami samolotów, a zaparkowanymi motocyklami łóżku, po czym McQueen otwierał bramę hangaru, by podziwiali świat wprost z pieleszy. To właśnie ekstrawagancja i nie oglądanie się na innych, a więc dwie podstawowe każdej silnej indywidualności, stworzyły jego wciąż na nowo odkrywany mit.

Autor: Michał Zaczyński
trigger
Dodatkowe -20% na wybrane produkty z wyprzedaży Vistula garnitury marynarki kurtki płaszcze
Dodatkowe -20% na wybrane produkty z wyprzedaży - Vistula - garnitury marynarki kurtki płaszcze
Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności » OK, zamykam