Urodzeni w siodle

 
Wielkopański styl życia Kossaków był możliwy dzięki talentowi malarskiemu Juliusza i jego syna Wojciecha, oraz tematowi, z którego zasłynęli – konie, jeźdźcy, polowanie, scenki z ułanem i dziewczyną. Magdalena Samozwaniec, córka Wojciecha, w książce „Maria i Magdalena” wspomina źródło wydatków rodziny:
 „Skąd „tatko” brał na to pieniądze? Na kreskę! A jak rachunek był za duży? To malował: portret kupca, jego żony, potem dzieci, ułana na koniu (…)”.

Zakochanym w koniach i wojakach Polakom nigdy nie było (i nadal nie jest) dość takich obrazów. W krakowskich rodzinach przetrwało wiele „kossaków”. Sprzedaż jednego z nich umożliwiła Agnieszce Radwańskiej treningi u najlepszych.

Końska tradycja

Paryż, lipiec 1924 rok. Na olimpijskim parkurze popisują się umiejętnościami sławni zawodnicy na pięknych koniach z renomowanych stadnin. Wśród arystokratów i gwiazd tego sportu pojawiają się pewni siebie polscy kawalerzyści. Znali swoją wartość. Adam Królikiewicz na koniu Picador zdobył brązowy medal w konkursie skoków przez przeszkody. To pierwszy indywidualny medal olimpijski dla Polski. Nic to jeszcze. Drużynowo zajęli 6 miejsce w skokach przez przeszkody i 7 miejsce w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego (WKKW). W tej drużynie startował major Tadeusz Komorowski, późniejszy dowódca Armii Krajowej.

Sukces nie był przypadkiem. Polski Komitet Olimpijski miał z kogo wybierać. Sporty jeździeckie były powszechnie uprawiane przez: ziemian, oficerów i podoficerów armii zaborców. Na Olimpiadzie w Sztokholmie w 1912 roku, Rosję carską reprezentowali Sergiusz Zahorski i Karol Rómmel, późniejsi oficerowie wojska polskiego. Ten ostatni dosiadał w Paryżu ukochanego 19 letniego konia, weterana I Wojny. Zajął 10 miejsce i od razu stał się bohaterem i legendą olimpiady. Amatorów jeździectwa nie brakowało także wśród bogatych mieszczan. Niemal w każdym większym mieście przed I Wojną Światową istniał tor wyścigowy i ujeżdżalnia oraz działało kilka stajni. W sierpniu 1920 roku powstała sławna Centralna Szkoła Jazdy w Grudziądzu. Stąd m.in. pochodził właściciel „d … twardej, jak z mosiądza”. Sławiony i wyśmiewany jednocześnie w pełnych fantazji ułańskich żurawiejkach. W grudniu 1928 roku powstał Polski Związek Jeździecki, który niemalże od zarania jest członkiem Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej – FEI.

Międzynarodowe sukcesy

W Paryżu rozpruł się worek z medalami. Przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego polscy jeźdźcy wracali z najważniejszych zawodów z nagrodami. Przykłady? Rok po sukcesie na olimpiadzie Polacy wygrali Puchar Narodów w Nicei. Będą się utrzymywali w pierwszej trójce zawodów przez wiele lat.

Amsterdam, sierpień 1928 rok. Polska ekipa jeździecka, znana i budząca respekt, rozpoczyna olimpijskie zmagania. Srebrny krążek w konkurencji skoków drużynowo wywalczyli: 
  • Michał Woysym-Antoniewicz (koń Readgledt), 
  • Kazimierz Aleksander Gzowski 
  • Kazimierz Gzowski (koń Mylord)
  • Kazimierz Szosland"Kazimierz Szosland (koń Alli)


Brązowy medal przypadł drużynie WKKW, którą stworzyli:

  • Michał Woysym-Antoniewicz"Michał Woysym-Antoniewicz (koń Moja Miła)
  • Karol Rómmel (koń Donneuse)
  • Józef Trenkwald"Józef Trenkwald (koń Lwi Pazur). 
Ostatnim akordem sukcesów polskich jeźdźców przed II Wojną jest Olimpiada w Berlinie w 1936 roku. Polacy nie ulegli nacjonalistycznej i faszystowskiej presji trybun. Przywieźli srebrny medal drużynowo w WKKW. Silnymi nerwami wykazali się: Henryk Leliwa-Roycewicz na Arlekinie III, Zdzisław Kawecki na Bambino oraz Seweryn Kulesza na Tosce.

Bryczesy – doskonałość mody

Z tym sportem nieodłącznie związany jest dress code. Jego podstawą jest oryginalny i funkcjonalny krój, umożliwiający swobodną jazdę oraz elegancja. Sportowcy i amatorzy prezentowali się w spodniach z przesuniętymi szwami tak, aby nie obcierały nóg w czasie jazdy w siodle, marynarkach lub krótkich kurtkach o wojskowym fasonie, toczkach, ale także cylindrach jeździeckich, specjalnych butach z cholewkami, w tym krótkich sztybletach, stylowych także poza stajnią.

Symbolem doskonałości odzieży jeździeckiej są spodnie bryczesy. To jedna z ukochanych części garderoby Jerzego Antkowiaka, projektanta Mody Polskiej. Początek fascynacji nimi był dramatyczny i wiąże się z wojennym dzieciństwem.

„(…) trzeba było dostarczyć tajemniczą paczkę z Mińska (…) do Radomia. Znowu Jerzy zaprowadzony został do fryzjera i utleniony na blond. Matka stwierdziła, że z tym wyglądem syn najbezpieczniejszy będzie w wagonie „nur fur deutsche”, w którym wystąpi w dobrze sobie znanej roli małego folksdojcza. Tak się stało. Dziecko szukając ucieczki przed strachem zainteresowało się - krojem munduru, a konkretnie bryczesów, stojącego w drzwiach przedziału niemieckiego oficera. Zaczął oglądać w jaki sposób ubranie zostało uszyte, jak skonstruowane są nogawki. Pytał o szczegóły jego właściciela. Niemiec zainteresował się ciekawskim chłopcem. Uznał widocznie, że ma do czynienia z przyszłym żołnierzem, a może nawet oficerem. Zabrał więc dziecko do wagonu restauracyjnego, aby się posiliło.”

(z książki: Jerzy Antkowiak, Agnieszka L. Janas „Antkowiak. Niegrzeczny chłopiec polskiej mody”)

Autor: Agnieszka Janas
trigger
Dodatkowe -20% na wybrane produkty z wyprzedaży Vistula garnitury marynarki kurtki płaszcze
Dodatkowe -20% na wybrane produkty z wyprzedaży - Vistula - garnitury marynarki kurtki płaszcze
Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności » OK, zamykam