/ MTM /

Siedem kroków, by stać się symbolem stylu


Ikona mody, trzeba przyznać, to nieco wyświechtany frazes. (Nad)używa się go często bez refleksji. Właściwie każdy dobry strój czy wygląd, zwany dziś nie inaczej niż stylizacją, nominuje do tytułu ikony. Często jednak nie trzeba nawet dobrze wyglądać; wystarczy być znanym, by z automatu zostać obwołanym wzorcem godnym naśladowania. Bo właśnie do tego funkcja ikony się sprowadza: wyglądaj tak, jak ona.

Prawdziwa ikona stylu jednak – podobnie jak sakralny obraz u wyznawców Prawosławia czy Grekokatolicyzmu, od którego przejęła nazwę – nie rodzi się w jeden dzień. Wymaga sporego nakładu czasu i umiejętności.

Z oczekiwaniami względem kobiecej ikony mody sprawa jest relatywnie prosta. Powinna wyglądać modnie, niezmiennie zachowując przy tym klasę. No i nosić olśniewające suknie od najlepszych projektantów. W przypadku mężczyzn jednak, rzecz jest bardziej skomplikowana. Zachwyt nad coraz to nowymi trendami i ubieranie się wyłącznie na ich modłę, prędzej wzbudzi tu drwinę niż podziw. Nie znaczy to, oczywiście, że bycie symbolem stylu oznacza pójście w vintage i lekceważenie tendencji w światowej modzie. Ważne jest jednak ich wyważenie i zachowanie własnego stylu. Co zatem sprawia, że zostaje się ikoną męskiej mody? Charyzma. Wywodzi się z języka greckiego i znaczy po prostu “dar”. To ona przyciąga niczym magnez i czyni liderem. Czym jest?  Mieszanką osobistych cech, czyniącą wyjątkowym na tle ogółu. To mocny charakter, inteligencja, władczość, stwarzająca dystans i jednocześnie urok skracający go. Od Cary’ego Granta i Richarda Burtona po George’a Clooneya i Benedicta Cumberbatcha – te cechy ma każdy z nich. I każdy uważany jest za symbol męskiego stylu. Charyzmatyczny mężczyzna to zatem mężczyzna, o którym kobiety mówią, że „ma to coś”.

Resztę dopełnić jednak już muszą ubrania i sposób ich noszenia. Żeby zostać ikoną męskiego stylu trzeba stosować się do siedmiu zasad.

Po pierwsze, niezmienność. Męski symbol mody niezmiennym jest. To ten sam, budowany latami i delikatnie tylko modyfikowany wizerunek. Wszak „ikoniczny” oznacza charakterystyczny i na samo wspomnienie nazwiska łatwo dający się określić i skojarzyć styl.

Po drugie, jakość. To ona jest wyznacznikiem klasy, ale też zdrowego rozsądku, w myśl zasady, że nie stać nas na noszenie tanich rzeczy. Ubrania i dodatki dobrej jakości można nosić przez wiele sezonów, a w przypadku klasyki o ponadczasowym fasonie, jak trencz czy marynarka – przez wiele lat, co przecież jest kolejną oznaką ikony męskiego stylu.

Po trzecie, skromność. Garnitury od najlepszych projektantów, torba ze słynnego domu mody czy markowe buty – świetnie. Męska ikona stylu nie epatuje jednak metkami. Zbyt „drogi” wygląd sugeruje pewnego rodzaju próżność. Dlatego swoim strojem ikona męskiej mody nigdy nie wysyła komunikatu, że jest on nieosiągalny finansowo dla zwykłych śmiertelników.  

Po czwarte, klasyka. Męskie ikony mody pozostają jej wierni bez względu na wiek. Przy czym klasyka to nie tylko formalny garnitur, biała koszula i jedwabny krawat, ale też i strój współczesny, casualowy: ramoneska czy kurtka typu bomber, niebieskie dżinsy… Prawdziwy symbol stylu może założyć nawet coś tak – wydawałoby się – trywialnego, jak biały T-shirt i wyglądać niepowtarzalnie.

Po piąte, powściągliwość. W fasonach, bo symbol stylu powinien zostać wierny takim krojom, które najlepiej pasują do jego sylwetki. W kolorach, bo szyk nie jest krzykliwy. Przesadnie rozbudowana paleta kolorystyczna zaburza harmonię i może sprawić wrażenie usilnego odmładzania się, a przez to sugerować brak pewności siebie. Oraz w dodatkach. Męska ikona stylu nie potrzebuje przesadnej ornamentyki i otaczania się dziesiątką tyleż efektownych, co zbędnych akcesoriów. Jest bowiem jak ze słynnej sentencji Yvesa Saint Laurenta: elegancki człowiek to ten, którego stroju się nie pamięta.

Po szóste, nonszalancja. Absolutnie nieskazitelny wygląd, pożądany jest podczas doniosłych uroczystości. W stroju codziennym sugeruje jednak przesadną sztywność i przestylizowanie. Przez co może irytować. Niedbale rozpięty kołnierzyk koszuli przy kawiarnianym stoliku, spontanicznie zarzucony płaszcz czy w pośpiechu zawiązany szalik dodają wizerunkowi intelektualnego, artystowskiego, a z pewnością ludzkiego – czytaj: męskiego – sznytu. Prawdziwy ideał przecież nie istnieje.

I po siódme, rozpoznawalność. Ikona mody zwraca uwagę często noszonym znakiem charakterystycznym. Niekoniecznie widowiskowym. To prędzej element garderoby zaliczany do zwyczajnych.  Może być to golf, jak u Steve’a McQueena, biały T-shirt Jamesa Deana, okulary Johna Lennona, marynarska bluzka Pabla Picassa, a z naszego podwórka choćby kapelusz Tomasza Stańki.
Warto jednak zauważyć, że każda z tych cech jest uniwersalna. Może odnosić się praktycznie do każdego aspektu życia, nie tylko do mody. I na tym właśnie, mniej więcej, polega klasa i styl.
trigger
Dodatkowe -10% na wszystko z oferty hity wyprzedaży garnitury marynarki kurtki płaszcze Vistula
Dodatkowe -10% na wszystko z oferty hity wyprzedaży garnitury marynarki kurtki płaszcze akcesoria Vistula
Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności » OK, zamykam