Pociągiem na narty


Moda na Zakopane, „odkryte” przez artystów Młodej Polski, a w ślad za nimi przez mieszczan krakowskich i okoliczną arystokrację pod koniec XIX wieku, w dwudziestoleciu międzywojennym rozprzestrzeniła się na całą Polskę. Góralskie siedlisko w szybkim tempie rozrastało się w modny kurort dzięki: prywatnym willom, pensjonatom, restauracjom i eleganckim hotelom, które zapełniało modne towarzystwo. Popularność sportów zimowych oraz chodzenia po turniach latem gwarantowała obecność turystów przez cały rok. Nie można zapomnieć także o pensjonariuszach sanatoriów walczących z chorobami układu oddechowego. Kwitło życie!


Początkowo dotarcie do tego góralskiego sioła okupione było wielką niewygodą. Tak wspomina wyprawę Jarosław Iwaszkiewicz.
 
„W czerwcu 1919 roku po raz pierwszy wysiadłem na stacji kolejowej w Zakopanem po całonocnej jeździe z Krakowa trzęsącym się wagonem trzeciej klasy”.
 
Był to drewniany wagon z twardymi ławkami, bo takie odziedziczono po zaborcy. Innych wówczas na tej trasie nie było. Ale popularność kierunku sprawiła, że szybko pociągi jeżdżące do Zakopanego stały się dumą Polskich Kolei Państwowych (przedsiębiorstwo powstało oficjalnie we wrześniu 1926 roku).


 
Stworzone dla imprezowiczów
W latach 30. XX wieku w ramach wspierania turystyki krajowej PKP i Liga Popierania Turystyki uruchomiły pociągi turystyczne i sportowe. Okazało się to strzałem w „10”, a jeden z najbardziej obleganych składów woził pasażerów do Zakopanego. Wyprawa była szczególnie popularna wśród mniej zamożnych wielbicieli dobrej zabawy i sportów na świeżym powietrzu – w pociągu znajdowały się przedziały z wygodnymi miejscami do spania (kuszetki), wagon kąpielowy oraz wagon dancingowo-restauracyjny. Pociąg jechał nocą wzdłuż popularnych miejscowości narciarskich. Zatrzymywał się w nich za dnia, aby turyści mogli skorzystać z uroków kurortu: pojeździć na nartach, zjeść w znanych restauracjach, zrobić zakupy u miejscowych rękodzielników. Nocą w wagonie restauracyjnym trwała zabawa w najlepsze! Czasem, aby pasażerom dostarczyć dodatkowej rozrywki, doczepiany był wagon kinowy! Nic dziwnego, że wyprawa takim pociągiem otrzymała zabawną nazwę „narty-dancing-brydż”. Skład pociągu narciarskiego powstał w jednej z największych fabryk w Polsce Lilpop, Rau i Lowenstein w Warszawie. Wystrój wnętrz zaprojektowali wybitni artyści. Efekt? W 1937 roku na Wystawie  Sztuki i Techniki w Paryżu pociąg otrzymał Grand Prix.
 
Luxtorpeda!
Jej legenda przetrwała dziesiątki lat. Lux-Torpeda, najszybszy pojazd szynowy na polskich torach do czasów pendolino. Nie była pociągiem tylko motowagonem i wyglądała trochę jak autobus na szynach. Pierwsza została kupiona w 1933 roku w Austrii w firmie Austro-Daimler-Puch. W doskonały sposób podniosła komfort podróży, znacznie skróciła jej czas i stała się modnym środkiem komunikacji. Miała tylko jedną wadę - zabierała tylko  72 osoby, a popularność jej znacznie przewyższała możliwości. Na odpowiedź polskiego przemysłu nie trzeba było długo czekać. W 1936 roku rozpoczęto w Polsce produkcję licencjonowanego motowagonu w chrzanowskim FABLOKU. Krajowej produkcji „środek lokomocji” rozwijał prędkość 120 km/h. Stworzenie własnego pojazdu stało się punktem honoru polskich inżynierów. Wkrótce w fabryce H. Cegielskiego w Poznaniu powstał motowagon jeżdżący z prędkością 130 km/h. Kursował on m.in. między Warszawa a Krakowem. Aby jeszcze bardziej przyspieszyć transport spragnionych białego puchu – PKP porozumiały się z liniami lotniczymi. Podróż zaczynała się na lotnisku w Warszawie, w Krakowie następowała przesiadka do Lux-Torpedy, która pruła prosto do Zakopanego. Całość podróży trwała 4,5 godziny. Słownie – cztery i pół godziny! I komu to przeszkadzało? Porównanie tego osiągnięcia z dzisiejszym czasem potrzebnym na dotarcie z Marszałkowskiej na Krupówki jest wręcz bolesne.
 
Autor: Agnieszka L. Janas


Ukończyła Instytut Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Przez wiele lat pracowała jako dziennikarz wolny strzelec w kilku warszawskich redakcjach. Przeprowadziła i opublikowała wywiady z najważniejszymi projektantami mody w Polsce; otrzymała też wywiad od Pierra Cardina. Autorka książki „Elegantki. Moda ulicy lat 50. I 60. XX wieku”.  Prowadzi bloga eksperckiego www.agnieszkaomodzie.pl



trigger
Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności » OK, zamykam