Narciarstwo - moda na krzepę


Przed I wojną światową ludzie z towarzystwa zaczęli snobować się na uprawienia sportów zimowych. Wśród nich prym wiodły: narciarstwo, bobsleje oraz saneczkarstwo (nieco później). Moda ta skutecznie wyrugowała cherlawą panienkę  i wydelikaconego paniczyka.  
 
Na czarownicę z Łysej Góry
U progu boomu na Zakopane i modnego życia na stoku, narciarze zjeżdżali na długich deskach wlokąc za sobą długi kij, którym hamowali i zmieniali kierunek jazdy. Co mniej wprawni (w tym znakomita większość kobiet) trzymała kij … między nogami. Styl ten nazywano więc żartobliwie „na czarownicę z Łysej Góry”. Trudność techniczne nikogo nie zrażały. Tak wspominała to Magdalena Samozwaniec w autobiograficznej książce „Maria i Magdalena”.
 
„Na Lipkach, na Gubałówce widać było starszych, brodatych panów, którzy również próbowali zjeżdżać. Kursów jeszcze wówczas żadnych nie było i każdy jeździł tak, jak mu było wygodniej niektórzy zgięci w pałąk, inni przechyleni na bok, hamując pęd wysokim kijem, a później dwoma kijami trzymanymi w jednym ręku. Zapanowała moda na krzepę”
 
Bardzo modnym sportem były bobsleje, a wynikało to po trosze z możliwości prowadzenia flirtu towarzyskiego pod mniejszym obstrzałem rodziny. Panienki i kawalerowie siedzieli jeden za drugim, obejmowali się, pęd powietrza zaróżowiał twarze … Pierwszy tor bobslejowy wybudowano z Kuźnic do Zakopanego. Był on dość stromy. Brak umiejętności lub zbytnie szarżowanie kończyło się wywrotką. Doszło na nim nawet do śmiertelnego wypadku. Na pamiątkę wystawiono więc kapliczkę z Matką Boska … Zjeżdżano dalej!

W bagażu eleganta udającego się na narty znajdywały się praktyczne ubrania: pelisa podróżna w modną kratę (zalecano, aby futro nie miało zbyt długiego włosia, które deformuje sylwetkę), kostium narciarski – najbardziej pożądane były kurtki uszyte ze skóry renifera, zapięte na ekler, będący wówczas nowością - a także stroje po nartach. Nie zapominano o ubraniach wieczorowych, gdyż zabaw nie brakowało. Co roku na zakończenie zimowego sezonu w reprezentacyjnej sali pensjonatu „Bristol ”odbywał się bal prasy. Stawiało się na niego in corpre towarzystwo z Krakowa.


 
Międzynarodowe sukcesy
Polski Związek Narciarski powołany został 26 grudnia 1919 roku. Dynamiczny rozwój narciarstwa i aktywna działalność przedstawicieli PZN - w latach 1926-1929 pełnili oni funkcje wiceprezesów Komitetu Dyrekcji FIS - zaowocowały powierzeniem Polsce organizacji I Międzynarodowych Zawodów Narciarskich – FIS. Odbyły się one w lutym 1929 r. w Zakopanem. Ich program oficjalny obejmował wyłącznie konkurencie klasyczne mężczyzn. Dodatkowo rozegrano: bieg kobiet, bieg wojskowy oraz bieg zjazdowy. W lutym 1938 r. na kongresie FIS w Helsinkach jednogłośnie powierzono PZN organizację Mistrzostw Świata. To było wielkie przedsięwzięcia. Rok później w Zakopanem stanęło na starcie 500 zawodników reprezentujących 13 krajów. Uroczyste otwarcie zawodów przez prezydenta Ignacego Mościckiego dobyło się w strugach deszczu. Następne dni też nie rozpieszczały zawodników i organizatorów. Jednak wysiłki organizatorów, gościnność i entuzjazm kibiców sprawiły, że impreza zakończyła się sukcesem.


 
Skoczek w garniturze
Najjaśniejszą gwiazdą wśród polskich narciarzy był zakopiańczyk Stanisław Marusarz (1913-1993) –skoczek, dwuboista, biegacz, zjazdowiec … Wśród jego głównych osiągnięć sportowych należy wymienić m.in.: zdobycie wicemistrzostwa świata w 1938 r. w Lahti w skokach, czterokrotny udział w olimpiadach, siedmiokrotny udział w mistrzostwach świata. W czasie II Wojny Światowej był nieustraszonym kurierem tatrzańskim, żołnierzem AK. Wydany przez Węgrów gestapowcom, mimo tortur, odmówił przyjęcia posady trenera w Bawarii. Wsławił się wielokrotnymi próbami ucieczek z rąk oprawców, które kończyły się jeszcze większym bestialstwem. Wydano na niego wyrok śmierci. Twarda sztuka - wszystko przetrwał. W 1966 r. został zaproszony do otwarcia konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Garmisch-Partenkirchen w Bawarii. Wymyślił, że dokona tego - skacząc na nartach, choć nie skakał już od dziewięciu lat. Pożyczył narty i buty … Skoczył w garniturze, białej koszuli i krawacie!
 
Autor: Agnieszka L.  Janas


Agnieszka L. Janas - ukończyła Instytut Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Przez wiele lat pracowała jako dziennikarz wolny strzelec w kilku warszawskich redakcjach. Przeprowadziła i opublikowała wywiady z najważniejszymi projektantami mody w Polsce; otrzymała też wywiad od Pierra Cardina. Autorka książki „Elegantki. Moda ulicy lat 50. I 60. XX wieku”.  Prowadzi bloga eksperckiego www.agnieszkaomodzie.pl

trigger
Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności » OK, zamykam