Ikona stylu: Marcello Mastroianni

Wystarczył jeden człowiek, by włoską modę męską uczynić jedyną obowiązującą na świecie: Marcello Mastroianni.  Po prawdzie, nie zajęło mu to wiele czasu. Zaledwie 2 godziny i 54 minut, czyli tyle, ile trwała „La Dolce Vita” Federica Felliniego. Film o redaktorze rzymskiej gazety, oprowadzającym po swoim mieście hollywoodzką gwiazdę, już w dniu premiery, niemal równo 55 lat temu, unieważnił wszystko to, co wcześniej postrzegane było w męskim stylu jako eleganckie. W kąt poszły obszerne, dwurzędowe marynarki, luźne spodnie z zaszewkami i jasne szerokie krawaty. Narodził się włoski amant.

W czarnym, mocno dopasowanym jednorzędowym garniturze z jedwabiu, w koszuli z mankietami na dyskretne spinki, w wąskim czarnym krawacie, w Persolach – wyrazistych okularach przeciwsłonecznych – oraz z nieodłącznym papierosem (czego jednak zdecydowanie nie popieramy), Mastroianni stał się uosobieniem szyku, o którym dziś powiedzielibyśmy slim look. Oraz obiektem marzeń, westchnień i zachwytów. Każda kobieta chciała z nim być, każdy mężczyzna – wyglądać jak on.



Przy czym wzdychali i zachwycali się nie tylko widzowie (w samej Ameryce „La Dolce Vita” błyskawicznie stała się najbardziej kasowym zagranicznym filmem w historii!), ale i producenci dóbr z nim kojarzonych. Wszystko, co związane z granym przez Mastroianniego bohaterem, nagle okazało się modne. Zarówno dopasowane garnitury czy okulary, ale też i samochody, którymi przemieszczał się po Rzymie, czy nawet zegarek, jaki w filmie nosił. – Dostawałem listy z pytaniem o jego markę. Takie same listy dostawała też Sophia Loren, z którą wówczas się spotykałem. Wierzono, że jeśli ja nie odpiszę, to może zrobi to ona – opowiadał Mastroianni.

„La Dolce Vita” – choć grał już w filmach od 12 lat – uczyniła go największą gwiazdą światowego kina, skazując jednocześnie na wizerunek latino lovera. Choć trzeba przyznać, że sam dawał ku temu powody, romansując m.in. z dziewczyną Bonda Ursulą Andress, Claudią Cardinale, Faye Dunaway, czy Catherine Denevue, z którą zresztą miał dziecko.  W życiu zawodowym wiodło mu się równie ciekawie. „La Dolce Vita” okazała się  trampoliną do wielkiej kariery urodzonego w 1924 roku, a kształconego na… geodetę i księgowego Mastroianniego: zdobył dwie Złote Palmy w Cannes , Złoty Glob i trzy nominacje do Oscara, a oprócz Felliniego zagrał też m.in. u Tornatore, Michałkowa i Altmana.

I tak, jak w przypadku kobiet, czy reżyserów, tak i w kwestii ubrań Mastroianniego cechował dobry gust. Każdego roku zamawiał prywatnie u rzymskiego krawca Vittoria Zenobiego tuzin garniturów, wyłącznie z angielskich materiałów. W Paryżu zaś swoje pierwsze kroki zawsze kierował do salonu Johna Lobba, gdzie w kolejce po buty czekali m.in. Frank Sinatra, czy książę Karol. – Dopiero w dniu, w którym każdy ubrany będzie elegancko, zacznę się nosić jak włóczęga – obiecywał Mastroianni. I, oczywiście, obietnicy tej nie udało mu się spełnić.



Autor: Michał Zaczyński
trigger
Dodatkowe -20% na wybrane produkty z wyprzedaży Vistula garnitury marynarki kurtki płaszcze
Dodatkowe -20% na wybrane produkty z wyprzedaży - Vistula - garnitury marynarki kurtki płaszcze
Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności » OK, zamykam