Futbol w dwudziestoleciu międzywojennym


Piłka, bramka … Gol!
9 września 1934 roku na stadionie Legii w Warszawie zasiadło 35 tys. widzów, aby oglądać mecz Polska-Niemcy. Po epickiej walce biało-czerwoni przegrali 2:5. Przez chwilę w sercach polskich kibiców gościła nadzieja na wygraną - prowadziliśmy 2:1. Chwilową przewagę zapewnił osiemnastoletni Ernest Wilimowski (Ezi), strzelając przeciwnikowi drugą bramkę. Świat piłkarski zachwycił się kunsztem zawodnika Ruchu Wielkie Hajduki.


 
Król strzelców
Tak wzeszła najjaśniejsza gwiazda polskiego futbolu dwudziestolecia międzywojennego. Ernest Wilimowski (ur. 1916 w Katowicach, zm. 1997 w Karlsruhe) uważał się za Górnoślązaka, słabo mówił po polsku, zaczynał przygodę z piłką w niemieckim klubie. Jednak to nie było ważne, liczył się talent. Zrobił błyskotliwą karierę. Małym cieniem na niej kładzie się usunięcie go w1936 roku z reprezentacji olimpijskiej. Oficjalnie argumentowano to nadużywaniem przez gwiazdę alkoholu, co było prawdą, ale przypadłość tę miał nie tylko Ezi. Ponieważ tylko on poniósł konsekwencje, wśród kibiców szybko powstała plotka, że jest to kara  za „zawodowstwo”. Wkrótce wrócił do kadry, by rozegrać mecz życia w czasie debiutu Polski w finałach mistrzostw świata 5 czerwca 1938 w Strasburgu. W pojedynku z Brazylią zdobył cztery bramki doprowadzając do dogrywki. Na zwycięstwo nie starczyło siły - drużyna przegrała 5:6. W polskich barwach po raz ostatni wystąpił 27 sierpnia 1939 roku przeciwko Węgrom, wicemistrzom świata. Faworyci prowadzili już 2:0, gdy Wilimowski strzelił 3 gole oraz „wywalczył” rzut karny. Biało-czerwoni sensacyjnie wygrali 4:2. Po wybuchu II wojny światowej piłkarz podpisał volkslistę. Było to zgodne z potrzebą i koniecznością kontynuowania kariery. Gra pozwoliła mu doprowadzić do uwolnienia matki z obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Występował na boiskach w Niemczech do 1959 roku. Nigdy nie przyjechał do Polski, do końca życia bardzo tęsknił za Śląskiem. Aby zrozumieć fenomen Wilimowskiego wystarczy rzut oka na statystkę. Zdobył:
- 12 bramek w 86 meczach w lidze dla Ruchu Wielkie Hajduki
- 21 bramek w 22 spotkaniach reprezentacji Polski
- 13 goli w 8 występach reprezentacji Niemiec
- 1175 goli w całej karierze.
 
Garść dat i faktów
Mecze piłki nożnej zaczęły podgrzewać atmosferę wśród kibiców już w latach 80 XIX wieku. Pierwszym oficjalnie założonym klubem była, nieistniejąca już, Pogoń Lwów (1904),  wśród działających najstarszymi są: Wisła Kraków (1906) i Cracovia (1906).

Początki Polskiego Związku Piłki Nożnej sięgają 1919 roku. W 1921 roku zorganizowano pierwsze mistrzostwa kraju rozgrywane systemem pucharowym. Mistrzem Polski została Cracovia. Pod koniec tego roku zorganizowany został międzypaństwowy mecz z Węgrami. Cztery lata po założeniu PZPN został członkiem FIFA. Po raz pierwszy Polska reprezentacja walczyła na olimpijskim boisku w Paryżu. Debiut trudno uznać za udany – po porażce 0:5 z Węgrami, ówczesną futbolową potęgą, zawodnicy wrócili do Polski.
Nie zniechęciło to jednak działaczy klubowych i piłkarzy ani rozczarowanych i złych, ale wiernych kibiców. Na mecze przychodzono nadal. Tym chętniej, gdy w 1927 roku odbyły się pierwsze mecze ligowe. Co ciekawe inicjatywa ta nie cieszyła się przychylnością ani PZPN-u ani Cracovii. Jednak większość klubów uznała ją za interesującą i umożliwiającą rozwój zawodników i klubów. Na ligową potęgę wyrósł zespół Ruch Hajduki Wielkie (dzisiejszy Ruch Chorzów) - pięciokrotny zdobywca mistrzostwa kraju.



Nadeszła era Mistrzostw Świata. W 1934 roku Polska wzięła udział w eliminacjach. O awansie decydować miały mecze z Czechosłowacją – pierwszy z nich w Warszawie biało-czerwoni przegrali 1:2, a rewanż oddali walkowerem! Cztery lata później Polakom udało się awansować do mistrzostw pokonując silną Jugosławię. W turnieju zorganizowanym we Francji Polacy przegrali słynny mecz z Brazylią, po którym wrócili do kraju sklasyfikowani na 9-25 miejscu (1/8 finału). Ostatnim akordem było wygranie meczu z Węgrami na 3 dni przed wybuchem wojny. Polscy piłkarze dwudziestolecie międzywojenne zakończyli z przytupem.
 
Autor: Agnieszka L. Janas
 
Przy pisaniu felietonu korzystałam m.in. z:
„Krótka historia polskiej piłki nożnej”, audycja Polskiego Radia z dnia 18.06.2008
Antoni Bugajski, „Ernest Wilimowski - zagmatwana opcja niemiecka”, Przegląd Sportowy 04.09.2015.


Ukończyła Instytut Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Przez wiele lat pracowała jako dziennikarz wolny strzelec w kilku warszawskich redakcjach. Przeprowadziła i opublikowała wywiady z najważniejszymi projektantami mody w Polsce; otrzymała też wywiad od Pierra Cardina. Autorka książki „Elegantki. Moda ulicy lat 50. I 60. XX wieku” oraz biografii Jerzego Antkowiaka. Prowadzi bloga eksperckiego www.agnieszkaomodzie.pl

trigger
Dodatkowe -20% na Ofertę Specjalną do -70% garnitury marynarki kurtki płaszcze Vistula
Dodatkowe -20%na Ofertę Specjalną do -70% garnitury marynarki kurtki płaszcze Vistula
Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności » OK, zamykam